Cześć, prowadzę w branży turystycznej sieć specjalistycznych blogów podróżniczych i od lat obserwuję, jak zmienia się rynek content marketingu. Przez ten czas popełniłem chyba wszystkie możliwe błędy i wydałem pieniądze na działania, które nie przyniosły żadnego zwrotu. Ale dzięki temu nauczyłem się też, co naprawdę działa.
Chcę się z Wami podzielić moimi wnioskami na temat artykułów sponsorowanych. Co ciekawe, w naszej firmie przychody z tego tytułu stanowią zaledwie około 10% całości. Piszemy więc ten artykuł nie jako sprzedawcy, ale jako praktycy, którzy chcą uporządkować trochę chaosu na rynku i pomóc Wam inwestować mądrzej.
Oto 7 rzeczy, na które sam zwracam uwagę, zanim wydam choćby złotówkę na publikację sponsorowaną.
Metryki ponad wszystko (ale nie te, o których myślisz)
Pierwsze, co robi większość osób, to sprawdzenie DR (Domain Rating) lub DA (Domain Authority). To błąd. Owszem, te wskaźniki dają jakiś ogólny obraz, ale są łatwe do zmanipulowania. Widziałem portale z DR 60+, na których nikt nie bywał.
Na co patrzeć? Zamiast tego proszę wydawcę o screen z Google Analytics lub Google Search Console z ostatnich 30 dni. Interesuje mnie realna, organiczna widoczność bloga i jego miesięczne statystyki wejść. Jeśli blog nie jest w stanie wygenerować minimum 1000 unikalnych wizyt miesięcznie, to znaczy, że nie ma publiczności. A publikacja bez publiczności to jak postawienie bilbordu na pustyni.
Moc niszy i specjalizacji
Zastanów się, gdzie wolałbyś przeczytać artykuł o najlepszych hotelach na Krecie: na wielkim, ogólnotematycznym portalu dla wszystkich, czy na blogu poświęconym w 100% Grecji, prowadzonym przez pasjonata? Odpowiedź jest oczywista. Staraj się kupować artykuły na blogach, które są niszowe i eksperckie w zakresie kraju, regionu czy atrakcji, którą chcesz promować. Taki link jest dla Google o wiele bardziej naturalny i wartościowy, a Ty trafiasz do idealnie stargetowanej grupy odbiorców.
Czy nie trafiasz na „farmę” artykułów sponsorowanych?
Zanim cokolwiek kupisz, poświęć 15 minut i przejrzyj ostatnie 10-20 artykułów na blogu. Jaki jest stosunek treści redakcyjnych do sponsorowanych? Moja żelazna zasada: nie kupuję publikacji na portalach, gdzie na 10 ostatnich artykułów, 3 lub więcej to te sponsorowane. Taka strona traci zaufanie czytelników i jest sygnałem dla Google, że jej głównym celem jest sprzedaż linków, a nie dostarczanie wartości.
Uważaj na „PBN-y” słabej jakości, czyli fabryki linków
Na rynku działają firmy, które oferują publikacje na setkach, a nawet tysiącach swoich stron. Brzmi kusząco, ale to często pułapka. Są to tzw. PBN-y (Private Blog Networks) – w tym wypadku jednak słabej jakości strony, często na wygasłych domenach, z treściami pisanymi przez Chat GPT bez weryfikacji. Utrzymanie takiej liczby portali na wysokim poziomie merytorycznym wymagałoby armii specjalistów i redaktorów, co jest po prostu nieopłacalne z punktu widzenia właściciela takich stron. Zawsze stawiaj na jakość, a nie na ilość. Zwracaj uwagę ile dana firma posiada stron, jeśli jest ona bardzo duża to już możesz podejrzewać że ich jakość może nie być najwyższa.
Treść to coś więcej niż ściana tekstu
Artykuł sponsorowany to nie tylko link. To Twoja wizytówka. Zwróć uwagę, czy wydawca dba o jakość prezentacji. Czy artykuły są wzbogacane o dobrej jakości zdjęcia, filmy wideo, pomocne tabele, mapy czy infografiki? Takie elementy nie tylko lepiej angażują czytelnika, ale też są sygnałem dla Google, że treść jest wartościowa i wyczerpująca.
Dwa cele w jednym, SEO i potencjał reklamowy
Pamiętaj, że artykuł sponsorowany ma głównie za zadanie wspomóc Twoją stronę w uzyskaniu wyższych pozycji w wyszukiwarce. Ale dobry artykuł robi coś więcej. Jeśli jest opublikowany na poczytnym, niszowym blogu, generuje realny ruch i zapytania. To rośnie jego potencjał reklamowy. Wybieraj takie miejsca, które dają Ci szansę na osiągnięcie obu tych celów jednocześnie.
Platformy linkbulingu vs. kontakt bezpośredni z wydawcą – jak zaoszczędzić ( niekoniecznie czas)
Platformy do link buildingu to fantastyczne narzędzia, które oszczędzają mnóstwo czasu. Sam z nich korzystam. Ale jeśli masz ograniczony budżet, a jesteś w stanie poświęcić trochę więcej czasu, spróbuj czegoś innego. Wiem z doświadczenia, że nawiązując bezpośredni kontakt z wydawcą, można uzyskać o wiele lepsze ceny, szczególnie przy zakupie całego pakietu artykułów. Budowanie relacji w tej branży po prostu się opłaca.
Wiem, że to wszystko brzmi jak ogrom pracy. Analiza, weryfikacja, negocjacje… Czasami łatwiej jest po prostu wybrać zaufanego partnera.
Jeśli szukasz właśnie takich niszowych, eksperckich i poczytnych miejsc do promocji w branży turystycznej, zapraszamy do zapoznania się z naszym portfolio na BlogiTurystyczne.pl. Każdy z naszych serwisów spełnia rygorystyczne kryteria, które opisałem powyżej, gdyż sami w nie wierzymy i na nich budujemy naszą strategię.